Jak nauczyłem się angielskiego – najbardziej niezapomniane lekcje

Języka obcego uczymy się całe życie, a często nie są to jedynie lekcje oferowane przez tradycyjne szkoły językowe. Umiejętności językowym nabieramy przecież podczas każdych sytuacji codziennych. Oto kilka moich lekcji angielskiego, które zapamiętam na długo.

Filmy i telewizja

Chyba większość z nas, a przynajmniej ci urodzeni na przełomie lat 80/90-tych pierwszy raz usłyszeli język angielski właśnie w kinie lub przed telewizorem. Choć normą było wtedy tłumaczenie z lektorem, nawet filmów kinowych, to w tle dało się zawsze usłyszeć obcy język. Cała Polska wychowywała się wtedy w nagłym zachłyśnięciu się amerykańską kulturą. Dlatego wszystko, co pochodziło zza oceanu wydawało się nam lepsze. Przede wszystkim język i to, jak mówili nasi bohaterowie. Myślę, że większość z nas zaczynając naukę języka angielskiego od podstaw, nie myślała jeszcze o lepszej pracy czy zagranicznych podróżach. Chcieliśmy mówić po angielsku, bo w tym języku mówił MacGyver, Rambo, Terminator i reszta naszych idoli z dzieciństwa. Nigdy nie zapomnę, jak znając już język angielski na tyle, żeby rozumieć oglądane filmy, zorientowałem się, że oglądam je bez tłumacza na kablówce. Byłem przekonany, że słyszę tak dobrze mi znany głos lektora, ale był on tylko w mojej głowie. John McClane mówił w swoim ojczystym języku.

Gry komputerowe

To, że grając w gry komputerowe uczę się angielskiego, przez długi czas traktowałem jako wymówkę dla rodziców. Przecież nie tylko przechodzę przez kolejne etapy, przeżywam kolejne przygody i świetnie spędzam czas. Przy okazji czytam, poznaję nowe słowa i słucham języka, często nagranego przez świetnych aktorów – to była dla mnie pierwsza, prawdziwa nauka języka angielskiego. Zaczynałem grać w gry w latach 90-tych, kiedy ani wyjazdy za granicę nie były tak popularne, ani dostęp do internetu nie był tak powszechny. Dlatego moją niezapomnianą lekcją z tego okresu jest moment grania w „Monkey Island”. Była to niezwykle popularna – a dziś już nieco zapomniana – seria przygodówek typu „click & point”. W pewnym momencie musiałem użyć czegoś, co nazywało się „monkey wrench”, czyli jak dla mnie „małpim kluczem”. Dni, a nawet tygodnie, które spędziłem na szukaniu małpy, która posiadała potrzebny mi klucz, do dziś powodują, że się uśmiecham. Bo o tym, że to „klucz francuski” dowiedziałem się przypadkiem. Nie mogłem wtedy sprawdzić tego w internecie. Pierwsze stałe złącze podłączono w domu moich rodziców rok później.

Dowiedz się więcej o Tutlo

Słuchanie muzyki

Gdyby zrobić listę, dlaczego młodzi ludzie uczą się języka angielskiego, to chęć zrozumienia słów piosenek ulubionych zespołów, na pewno byłaby wysoko. Nie inaczej było w moim przypadku – chciałem szybko poznać podstawy angielskiego. Do teraz czuję ciarki zażenowania na plecach kiedy pomyślę, jak rozumiałem, a co gorsza, jak śpiewałem niektóre piosenki. W czasach przed internetem jedynym dostępem do tekstów utworów były okładki w formie książeczki do płyty CD lub kasety. Wydrukowane na nich były słowa wszystkich piosenek, ale nawet to nie pomagało, tym którzy nie znali języka. Jedno z popularnych czasopism dla nastolatków, drukowało w tamtym czasie tłumaczenia utworów. O ich poziomie najlepiej niech świadczy słynny przykład. Przebój „(You drive me) Crazy” Britney Spears pojawiał się tam przetłumaczony jako „Ty prowadzisz, ja szaleję”. I choć teraz to bawi, to wtedy odpowiadało poziomowi znajomości angielskiego u wielu z nas.

Spotkania z ludźmi

Najwięcej niezapomnianych lekcji angielskiego dali mi jednak ludzie, których miałem okazję poznać. Nigdy nie zapomnę nauczyciela historii z Bostonu. Rozmawiałem z nim o II Wojnie Światowej i byłem zaskoczony, że tak dobrze rozumiem, co mówi i że on rozumie mnie. Nie zapomnę, jak w Londynie wracałem z National Gallery i zaczepiony przez grupę turystów wskazałem im drogę. A tak jak oni byłem tam tylko na wycieczce. Zawsze będę też pamiętał, jak przez telefon rozmawiałem z przemiłą panią ze Szkocji. To, że rozumiałem, co mówi, uważam za swoje największe językowe osiągnięcie. Wszystko to nie miałoby miejsca, gdybym kiedyś nie zaczął nauki i zazdroszczę tym, którzy mogą robić to teraz w tak wygodny sposób.

Dziś, aby porozmawiać z kimś po angielsku, nie musimy nawet wychodzić z domu. Nie musimy wstawać z łóżka czy fotela, a i tak możemy połączyć się z ludźmi po drugiej stronie globu. Na takiej zasadzie oparliśmy właśnie Tutlo. Z naszymi lektorami możesz porozmawiać o dowolnej porze z dowolnego miejsca. Jeśli jeszcze nie wypróbowałeś naszej bezpłatnej lekcji angielskiego, to zrób to teraz. Kto wie, może osoba, którą poznasz po drugiej stronie zostanie przez Ciebie zapamiętana jako świetny nauczyciel, a kurs angielskiego online będzie dla Ciebie strzałem w dziesiątkę!

Może Cię zainteresować: Z których seriali i filmów warto uczyć się angielskiego?

Paulina Nowak

Autorka i redaktorka tekstów, socjolożka. Jeśli zainteresował Cię ten artykuł, masz do nas pytania lub sugestie, napisz do nas: kontakt@tutlo.pl

Paulina Nowak

Autorka i redaktorka tekstów, socjolożka. Jeśli zainteresował Cię ten artykuł, masz do nas pytania lub sugestie, napisz do nas: kontakt@tutlo.pl

Nie trać więcej czasu

Zacznij płynnie mówić po angielsku, bez wychodzenia z domu..